Czekając na motyle

czekając na motyle

Piękny, dający nadzieję film o tym, jak odzyskać wiarę i jak poradzić sobie z cierpieniem.

Ciekawy przykład amerykańskiego, chrześcijańskiego filmu niezależnego. Opowiada o rodzinie, ale bynajmniej nie jest to landrynkowe kino familijne.

Richard Clark Jr. – reżyser i scenarzysta tego obrazu – zdecydował się bowiem na konwencję dramatu, czy też filmu obyczajowego, w który wplótł wątki religijne.

Oto początkujący malarz (trochę bon vivant) ma odwieźć do babci swoją kilkuletnią siostrzenicę. Na chwilę spuszcza ją jednak z oka i dziewczynka ginie.

Matka dziewczynki nie potrafi mu tego wybaczyć, on nie potrafi wybaczyć ani sobie, ani Bogu… - dla rodziny zaczyna się trudny czas. Kłótni, podziałów, niechęci, nienawiści.

Mija jednak trochę czasu i pojawia się szansa na pojednanie. Nie tylko między członkami rodziny, ale także ze sprawcą śmierci dziewczynki, który obecnie przebywa w więzieniu. Bo przecież "to czego nie można zapomnieć, można wybaczyć" – jak mówi jedna z postaci w tym filmie.

Więcej szczegółów fabuły zdradzać nie będę. Napiszę tylko, że "Czekając na motyle" to bardzo piękny, dający nadzieję film o tym, jak odzyskać wiarę i jak poradzić sobie z cierpieniem, które czasem – jak nam się zdaje - przytłacza i przerasta. Zapominamy bowiem o tym, że Bóg nie obiecał nam życia bez cierpienia, ale też dał nam siłę, aby je znieść.

Pytanie tylko, czy uwierzymy we własne siły? Ten film może nam w tym pomóc.

Napisz recenzję na temat w/w filmu

...